Wszystko zmierza w dobrym kierunku – wywiad z Maciejem Bodnarem

bodnarm.jpg

Moc sportowych doświadczeń i profesjonalne podejście do sportu mimo młodego wieku cechami wyróżniającymi Macieja Bodnara. Jeden z najbardziej obiecujących polskich triathlonistów w rozmowie o przeszłości, przyszłości, nadziejach i pokonywaniu trudności specjalnie dla Feelthewater.pl.

 

Feelthewater.pl: Jesteśmy świeżo po igrzyskach, co prawda zimowych, ale chyba możemy zapytaćczy Maciej Bodnar to przyszły polski olimpijczyk?

 

Maciej Bodnar: Oczywiście tego co będzie nie możemy przewidzieć. Jednak w chwili obecnej dokładam wszelkich starań, aby podwyższać swój poziom sportowy i wchodzić na kolejne stopnie przysłowiowych schodów, które kto wie, może kiedyś poprowadzą mnie właśnie na Igrzyska.  

 

Dążenie do wyznaczonych celów wymaga bezwzględnego poświęcenia, ale i wytrwałości. Miałeś kiedyś wypadek na treningu, jak on wpłynął na Twoją karierę?

 

Niestety sezon w triathlonie jest krótki i potrzebna jest naprawdę spora dawka determinacji, żeby psychicznie wytrzymać długi okres przygotowawczy, ale też wiedza i szczęście, żeby w odpowiednim momencie trafić z formą i dyspozycją. Akurat tego ostatniego mi zabrakło w zeszłym roku. Podczas treningu kolarskiego, zaraz przed rozpoczęciem sezonu, potrącił mnie samochód. Mimo groźnie wyglądającej sytuacji opuściłem szpital jeszcze tego samego dnia, jednak dwa tygodnie bez treningów nie pozwoliły mi wrócić do formy na najważniejsze krajowe imprezy.

 

Poświęcenie może być też związane z czasem spędzanym z rodziną czy znajomymi, a u Ciebie: treningi, starty, uczelniałączysz jakoś to wszystko?

 

Czasami jest naprawdę ciężko wszystko połączyć, szczególnie jak na uczelni jest więcej zajęć. Najważniejsza jest organizacja dnia: dużo czasu tracę na dojazdy, podczas których próbuję wykorzystać przynajmniej kilka minut np. na naukę. Bardzo trudno jest znaleźć czas na regeneracyjny sen po treningu, dlatego na drzemkę staram się wykorzystać każdą wolną chwilę. Niestety czas spędzony z rodziną i znajomymi nie jest imponujący, ale wszystkiego mieć nie można. W sporcie zawsze przychodzi taki moment, kiedy coraz częściej trzeba wybierać.

 

W jednym z wywiadów powiedziałeś , że to więź z innymi sportowcami powstająca w czasie treningu jest jednym z ważniejszych czynników nadających sens temu wszystkiemu, co robisz. Profesjonalna grupa treningowa musi być dla Ciebie idealnym środowiskiem?

 

Oczywiście jest to dla mnie bardzo ważny bodziec, przede wszystkim motywacyjny. Jednak, przebywając w Warszawie, tylko treningi pływackie realizuję w grupie, reszta pozostaje wysiłkiem wykonywanym indywidualnie. Dlatego też bardzo mnie cieszą wspólne wyjazdy na zgrupowania, podczas których nawet większe obciążenia stają się znośne, a psychicznie jest wręcz, paradoksalnie, lżej.

 

To duża różnica – trening amatorski a zawodowy, samotny a w zorganizowanej od podstaw grupie? Jeździcie przecież na zgrupowania, chociażby do RPA, wszystko jawi się jako wspaniale przygotowane, wydawałoby się więc, że dla amatorów zabawa w triathlon na poważnym poziomie jest zamknięta.

 

W triathlonie kluczowym elementem do zrobienia imponującego wyniku jest czas, którym dysponujemy w ciągu dnia. Doskonalenie trzech dyscyplin wymaga nie tylko większej ilości treningów, ale także przerwy na regenerację i odpoczynek. W takiej sytuacji zgrupowania są idealne, gdyż jedynym zmartwieniem zawodników są treningi. Niestety sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy trzeba powrócić do „rzeczywistości” i codziennych obowiązków. Co do amatorów, to nawet ludziom z predyspozycjami fizycznymi ciężko jest zrobić lepszy wynik, gdyż na swojej głowie mają pracę i stres z nią związany, a także często rodzinę, której również należy poświęcić sporo czasu.

 

A sponsorzy? Musisz sam wychodzić z inicjatywami, czy może pojawiają się jakieś propozycje? 

 

W chwili obecnej moja drużyna – AdgarFit Pro Team zapewnia mi kompleksowe szkolenie oraz sprzęt, więc szukanie sponsorów  w tym momencie odkładam na drugi plan. Wolę ten czas poświecić na trening lub na regenerację

 

7.Kilka tygodni temu Warszawę obiegła wiadomość, że Gimnazjum nr 78 na Bielanach organizuje klasę sportową o profilu triathlonowym. Jak odniesiesz się do takiej decyzji? To ruch wyłącznie odważny, sportowo altruistyczny, czy może działanie idealne z perspektywy polskiego trójboju?

 

Oczywiście jest to bardzo dobra wiadomość, tym bardziej, że informacja naprawdę odbiła się szerokim echem nie tylko w stolicy. Uważam, że przy obecnym wzroście popularności, rozpoznawalności, jak i frekwencji na zawodach, jest to krok niezbędny, aby dalej rozwijać oraz kultywować ten sport w Polsce, a wiadomo też nie od dziś, że przyszłe kadry olimpijskie należy szkolić od najmłodszych lat.

 

A teraz poważnie: jeden z Twoich klubowych kolegów powiedział, że w pływaniu i kolarstwie jesteś bardzo dobry, a nad biegiem musisz nieco popracować. A tutaj przecież Mistrzostwo Politechniki w przełajach, pudło w akademickich biegach w Stolicy. Czego więc mamy się spodziewać, gdy już to bieganie będzie mocne?  Maciej Bodnar to przyszła czołówka polskich triathletów

 

Obecnie przywiązuję dużą wagę do biegania. Treningi wykonuję zgodnie z założeniami i spokojnie czekam na wyniki. Póki co startuję w różnych imprezach biegowych w okresie przygotowawczym, m.in. w biegach, o których wspomniałeś, żeby na bieżąco kontrolować poziom, na którym się znajduję. Myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a czy będzie przyszła czołówka triathetów, to pokaże czas.

 

Kręci Cię to? Wysiłek, przekraczanie granic, walka z własnymi słabościami, balansowanie na cienkiej linii wytrzymałości organizmu?

 

Gdybym tego nie kochał, na pewno nie byłoby mnie w miejscu, w którym jestem. Wysiłek fizyczny sprawia mi ogromną radość i satysfakcję, choć wiadomo, że czasem trzeba się zmusić, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Myślę, że znalazłem sport idealny dla siebie, który ciągle sprawdza i zarazem wzmacnia mój charakter.

 

W takim razie masz zamiar trzymać się na przykład dystansu olimpijskiego, czy marzysz, żeby zostać prawdziwym człowiekiem z żelaza?

 

Na chwilę obecną będę trzymał się dystansu olimpijskiego i sprinterskiego. Na pewno też wystartuję w popularnej ostatnio w Polsce „ćwiartce” (dystans ¼ Ironmana). Dłuższe dystanse póki co odłożę na kolejne lata, ale zawsze marzył mi się start w pełnym Ironmanie, więc kiedyś na pewno i na to przyjdzie czas

 

W imieniu redakcji rozmawiał Robert Grzędowski



Inne Newsy

Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź

Skomentuj pierwszy!