Wywiad: Grzegorz Radomski i La Manche

radomski.jpg

Jeżeli ktoś myśli, że Grzegorz Radomski sobie odpuścił pokonanie kanału La Manche, to jest w wielkim błędzie. Kolejna próba zaplanowana jest na  Sierpień 2013.

Wróćmy jednak do tego co wydarzyło się 13 Września 2012 roku…

 

Po przepłynięciu przez Opolanina 2/3 dystansu, czyli nieco ponad 20km, w czasie 5 godzin i 8 minut robiło się pod górkę... Pogoda zaczęła się psuć i fale dochodziły nawet do 2 metrów, co jednak nie zrażało Grzegorza do kontynuowania pływania, ponieważ jak sam mówi:

 
‘’Nie przeszkadzało to mojej ambicji, zwłaszcza, że widoczne były już domy na brzegu Francji’’.
 
 
Jednak podczas dopływania przez Polaka do łódki asekuracyjnej po odżywkę, złapał go skurcz w mięśniu czworogłowym, który już był sporym problemem. Decyzję o przerwaniu ataku na przepłynięcie jako czwarty Polak w historii kanału La Manche (Teresa Zarzeczańska, Romuald Szopa, Paweł Nowak) pomogła podjąć meduza, po kontakcie z którą, oparzenia były dosyć poważne.
 
 
Czy moment, w którym musiałeś podjąć decyzje o przerwaniu próby przepłynięcia kanału był ciężki?
 
Podjęcie decyzji o zakończeniu próby było niezwykle ciężkie emocjonalnie, ponieważ oczy chciały dalej płynąć, zwłaszcza, że domy we Francji były "na wyciągnięcie ręki", jednak fale stawały się naprawdę coraz wyższe, a co gorsza z różnych stron uderzające, więc nawet gdy już wpadałem w rytm fali od brzegu, przychodziła fala boczna, która mi ten rytm zaburzała i tak co chwilę, więc stwierdziłem, że w takich warunkach niestety, nie dam rady.
 
 
Jak długą przerwę miałeś do momentu, w którym stwierdziłeś, że wrócisz tam za rok i wznawiasz treningi po niepowodzeniu?
 
Można powiedzieć, że "odpoczywałem" od wody przez około pół miesiąca, aczkolwiek pływanie mam we krwi, więc nawet w tej przerwie kąpałem się po 1 - 2 kilometrach. Jednak jeśli chodzi o myśl o powrocie do Kanału, to praktycznie tydzień po próbie, otrzymałem maila od federacji (Channel Swimming & Piloting Federation), że "mi gratulują i żałują, że nie wyszło, jednak żebym utrzymywał formę, a spróbują mnie "wcisnąć" w terminarz w przyszłym roku" (czyli 2013), więc doświadczenie i poparcie od federacji umotywowało mnie jeszcze bardziej.
 
 
Jak idą przygotowania?
 
Przygotowania ze względu na dłuższą zimę, jeszcze pływam na basenie (po ok. 5-10 km na trening), natomiast na początku maja już raczej zacznę pływać na wodach otwartych, gdzie planuję pływać podobny kilometraż - czyli ok. 5-10km, aby "trenować temperaturę" (w kanale woda ma 15-17 stopni).
 
 
Twoim trenerem jest....?
 
Przykro mi to mówić, ale nie mam własnego trenera, w zeszłym roku trochę pomagał mi w przygotowaniu trener Zrywu Opole - Jacek Urantówka, ale w tym roku już sam sobie jestem trenerem.
 
 
Wiemy, że przygotowanie się do tak długiego wysiłku w ekstremalnych warunkach wymaga ciężkich treningów. Kto Cię w nich najmocniej wspiera?
 
Oczywiście najbliżsi wspierają mnie najbardziej, rodzina, znajomi, ale i klub Zryw Opole, jak i Opolski Okręgowy Związek Pływacki. Niestety, ale trochę ciężko jest ze sponsorami, oczywiście otrzymuję dotacje, czy klub, którego jestem członkiem, jednak są to kwoty stosunkowo małe, bym mógł na spokojnie trenować i nie martwić się o zapłatę za takie przedsięwzięcie...
 
 
Ile kosztuje podjęcie takiego wyzwania?
 
Jest to koszt około 20 tysięcy polskich złotych. W tej kwocie są m.in. opłaty za wynajęcie łódki asekurującej podczas płynięcia wraz z załogą i sędzią z Federacji, który obserwuje całość poczynań pływaka, jak i jego załogi, koszty administracyjne oraz koszty logistyczne, czyli dojazd do Anglii i z powrotem oraz zakwaterowanie i wyżywienie.
 
 
Marzenia trzeba spełniać i nie poddawać się podczas niepowodzeń, dlatego tym bardziej trzymamy za Ciebie kciuki i mamy nadzieje, że Sierpień 2013 będzie należał do Ciebie.
 
Powodzenia!
- plywacy.com
 
Rozmawiał Kajetan Załuski


Inne Newsy

Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

Kasia 30 kwietnia 2013 20:20 #1 reply
Znam cały przebieg płynięcia bardzo dobrze....
Mój tata również podjął próbę przepłynięcia kanału La Manche,
miał 1,5 mili do brzegu i musiał zrezygnować.
Wiem co to jest widzieć brzeg z bardzo bliska i konieczność zrezygnowania i wejścia na łódkę...
Życzę powodzenia w kolejnej próbie :)
Janek 7 maja 2013 22:36 #2 reply
Powodzenia Grzesiu!!!