Wywiad: Sebatian Karaś w drodze do Rio

karass.jpg

Mieliśmy okazję porozmawiać z  utalentowanym  zawodnikiem UKS G-8 Bielany Warszawa, od niedawna specjalizującym się w pływaniu długodystansowym, trzecim zawodnikiem BCT Open Water Gdynia Maraton oraz Mistrzem Polski seniorów w tej specjalności, Sebastianem Karasiem.

Plywacy.com: Cześć Sebastian. Jesteś obecny w pływaniu na wszystkich najważniejszych imprezach w kraju, jednak od ponad roku można dostrzec różnicę, a mianowicie przerzuciłeś się na ‘nieco’ dłuższe pływanie, zamiast 50,100 czy 200metrów stylem grzbietowym na warsztat wziąłeś openwater. Skąd taka zmiana? Ciekawi jesteśmy gdzie i kiedy pojawił się impuls, dzięki któremu poczułeś „to moja nowa droga w pływaniu”

 

Sebastian Karaś: Cześć. Jak już wspomniałeś, dotychczas specjalizowałem się w startach w stylu grzbietowym. Jednak program treningowy, który realizowałem nie przynosił oczekiwanych efektów, co powodowało moje zniechęcenie do dalszych treningów. Stwierdziłem, że chciałbym spróbować czegoś nowego. Wtedy narodził się pomysł pływania długodystansowego na wodach otwartych. Miał w tym także swój udział mój brat Robert, który z powodzeniem współpracował z moim obecnym trenerem Marcinem Florkiem z Labosport Polska, odnosząc sukcesy w triathlonie. Zachęciło mnie to do realizacji jego programu treningowego.

 

 

Niestety pływanie ‘openwater’ to sport w Polsce traktowany po macoszemu, mimo, że od niedawna jest to sport Olimpijski, a Ty, mimo krótkiego stażu startowego, niewątpliwie ‘pchasz’ ten sport do przodu ( 3 miejsce w międzynarodowym maratonie- BCT Gdynia Open Water Marathon 2013 czy zwycięstwo podczas maratonu na Majorce). Coś zmieniło się w Twoim życiu po tym jakże udanym sezonie?

 

Prawdę mówiąc, po tym sezonie miałem podjąć decyzję , czy chciałbym kontynuować moją przygodę z pływaniem. Jestem zadowolony z wyników, które osiągnąłem w tym roku. Na pewno jest to dla mnie motywator i jeszcze będzie można mnie zobaczyć na nie jednych zawodach.

 

 

Kilka słów o samym BCT Gdynia Open Water Marathon? Startowałeś drugi raz, i z pewnością razem z Jankiem Urbaniakiem poczyniliście największy progres, o którym świadczy miejsce, jak i sama strata do zwycięzcy, który za każdym razem jest wielką postacią na arenie międzynarodowej…

BCT Gdynia Marathon jest bardzo ciężkim wyścigiem. Za pierwszym razem do końca nie wiedziałem czego się spodziewać. Myślałem , że jak nie raz przepłynąłem bez problemu 8 km na treningu to co to za wyczyn przepłynąć 20 km na zawodach. Pewnie większość zawodników tak myśli. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Woda w obydwu wyścigach wahała się  między 17-18 stopni co powoduje, że wydatek energetyczny jest ogromny. Organizm walczy nie tylko z wysiłkiem fizycznym ale także z utrzymaniem odpowiedniej temperatury ciała. Mogę dodać , że moja po pierwszym wyścigu wynosiła 32 stopnie ! Na dzień dzisiejszy w moim przypadku po godzinnym pływaniu w Bałtyku zaczyna się walka z temperaturą wody. W tym roku miałem wiele kryzysów po drodze i szczerze mówiąc do tej pory zastanawiam się  jak udało mi się wytrwać bo było naprawdę ciężko…

Możesz zdradzić jak wygląda Twój trening? Jest to chyba najcięższy do trenowania sport, a dystans przepłynięty z Helu do Gdyni z pewnością można porównać do ukończenia Ironman’a.

Mój trening jest całkowicie uzależniony od pracy. Godziny treningowe również ulegają ciągłym zmianom, dlatego też postanowiłem trenować samemu. Wymaga to ogromnej motywacji i determinacji- nie miałem sparingpartnerów czy trenera ,który czekałby na mnie rano na pływalni. Zdarzało się , że trening rowerowy robiłem o 4:30 rano aby zdążyć ze wszystkimi obowiązkami . Problem stanowili również klienci indywidualni pływalni- rzadko kiedy zdarzało się , że pływałem sam na torze. Jeśli chodzi o samo przygotowanie to pływałem 6-9x w tygodniu. Im bliżej zawodów, tym więcej czasu spędzałem na basenie. Trening w wodzie był wzbogacony o trening kolarski, biegowy i ćw. siłowe na lądzie. Cały program treningowy został przygotowany przez Marcina Florka- trenera od Triathlonu, który prowadzi mnie drogą mailową .

 

 Jesteśmy tutaj żeby prezentować sytuację z wielu stron, dlatego mamy jedno pytanie- pojawiłeś się na Głównych Mistrzostwach Polski w Olszynie w Czerwcu 2013 tylko na jednym dystansie- 1500m stylem dowolnym, który ukończyłeś na 28 miejscu, i tutaj, jak zwykle pojawiają się Internetowi eksperci- porównując Twoje miejsce tutaj jak i stratę do kilku zawodników z którymi później ścigałeś się na wodach otwartych, z odpowiednio obecnością w Olsztynie oraz brakiem na długodystansowych MP?! Kontroli antydopingowych, co odpowiesz na te komentarze?

(śmiech)Startu na MP w Olsztynie nie planowałem. Dopiero gdy zobaczyłem regulamin MP w pływaniu długodystansowym z Kryspinowa w którym jeden punkt regulaminu głosił , że można wystartować tylko wtedy kiedy będzie się uczestnikiem Mistrzostw Polski Seniorów na dystansie 1500m stylem dowolnym,(później się z tego wycofano) postanowiłem przyjechać i popłynąć w tempie na 10 km. Nie mniej jednak zdaję sobie sprawę, że na 1500m na basenie pływam ponad minutę wolniej niż niektórzy moi konkurenci ale nie przejmuję się tym. Na Majorce także udawało mi się wygrywać na 1,5 km na otwartym akwenie z osobami pływającymi w granicach 15 min.  Jeśli chodzi o MP w Kryspinowie odbyły się one na dystansie 10 km- gdzie czas wysiłku wynosi ok. 2h. Ciężko to porównać do pływania w basenie przez 15-17 minut.

 

Zdradzisz nam cele na przyszły sezon? Jesteś Mistrzem Polski w pływaniu długodystansowym, a z tego tytułu powinieneś znaleźć się w kadrze na najważniejsze zawody międzynarodowe na Świecie- w który dystans celujesz? ( na Mistrzostwach Świata rozgrywane są 3 indywidualne dystanse- 5, 10 oraz 25km )

Na pewno chciałbym wystartować na Pucharze oraz Mistrzostwach Europy i tym samym dowiedzieć się w którym tak naprawdę miejscu jestem. Celuję w dystans 10 kilometrów.

 

Pytanie z serii obserwator pyta- jesteś potężnie zbudowanym zawodnikiem, Twoich mięśni zazdrości niejeden amator siłowni, pozostałości po sprintach na pływalni, czy jednak pływanie długodystansowe różni się chociażby od biegania, gdzie im dłuższy dystans tym mniej mięśni (maraton= figura szczupła do granic możliwości)?

Wydaję mi się, że w dużej mierze to kwestia genetyki. W tym sezonie ważyłem 73 kg, a jak specjalizowałem się w grzbiecie było to ok. 78 kg więc i tak sporo zrzuciłem. Jeśli chodzi o pływanie długodystansowe zauważyłem ,że pływacy posiadają trochę więcej tkanki tłuszczowej niż pływacy basenowi. 

 

 

A w oddali Rio 2016? Natalia Charlos w Londynie pokazała, że można, i to bez większego wsparcia innych czy zainteresowania mediów, a teraz PZP chyba widzi tutaj swoją szansę na odbudowania pozycji polskiego pływania na świecie…

 

Cieszę się, że PZP zainteresowało się pływaniem długodystansowym i mam nadzieję , że w przyszłości będzie wspierało tą dyscyplinę.

 

Pewnie interesowałeś się sposobem kwalifikacji Olimpijskiej, która jest zupełnie inna niż w pływaniu ‘basenowym’ czy też triathlonie, przybliżyłbyś nam formę kwalifikacji? Bo o limitach czasowych to chyba tutaj można zapomnieć, tak samo jak o oficjalnych rekordach Świata?

 

Z tego co się orientuje minimum można wywalczyć zbierając punkty w Pucharze Świata , zajmując odpowiednią lokatę w Mistrzostwach Świata w 2015 r  lub w zawodach przedolimpijskich. (o ile dobrze pamiętam pierwsza 10tka)

Ciężko mówić tutaj o konkretnym minimum czy rekordach ponieważ zbyt dużo rzeczy wpływa na końcowy rezultat.

 

Dziękujemy za rozmowę, życzymy udanych przygotowań do kolejnego sezonu, teraz miejsce na pozdrowienia J

Dziękuję również. Na pewno chciałbym pozdrowić mojego trenera Marcina Florka bez którego nie udałoby mi się tak dobrze przygotować do sezonu. Chciałbym również podziękować Prezesowi Firmy Beko – Maciejowi Mienikowi oraz Krzysztofowi Wiatrowi- DLA PIPER za wsparcie finansowe oraz sprzęt sportowy, które ułatwiły mi przygotowania.

Dołączamy się do pozdrowień oraz życzymy udanych przygotowań do następnego sezonu.

 

Rozmawiał Michał Guba



Inne Newsy

Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

ViteX 19 września 2013 21:28 #1 reply
Tak jest, walka z wychłodzeniem porafi zmniejszyć sportowy wymiar tych wyczynów, a powiększyć wymiar heroiczny. Te 32 stopnie temperatury ciała mówi samo za siebie, dobrze że w tym przypadku wynik nie ucierpiał zbyt wiele.

Albo weźmy przykład tzw. Korony Oceanów - przypomnijmy, że jest to wybór 7 trudnych do przepłynięcia cieśnin o szerokości do ponad 40km, a woda w niektórych rzadko przekracza 12 st. Celsjusza (ang. Ocean's Seven, po hiszpańsku lepsza nazwa Desafio de los 7 Oceanos, czyli Wyzwanie Siedmiu Mórz). Do tej pory cały ten komplet przepłynęły 4 osoby (2 mężczyzn i 2 kobiety), ale kto dokonał tego pierwszy? Był to jegomość (z całym dla niego poważaniem) o wadze chyba dwukrotnie większej, niż bohater powyższego artykułu, pływający ponad dwukrotnie wolniej. Czyli w tym przypadku strona sportowa ucierpiała, a wymiar heroiczny nie musiał być rekordowy. Wnioski każdy wyciągnie sam. Najlepsi pływacy unikają zimnych wód, chyba że założą piankę lub są ryzykantami.
@Vitex 20 września 2013 23:05 #2 reply
Sugerujesz że do Gdyni przyjechały słabiaki?
Vicemistrz europy, kilkukrotny mistrz niemiec, zwyciezca kiilku ultramaratonów i mistrz swiata to raczej elita :)
plywak 21 września 2013 14:04 #3 reply
haha teraz po barcelonie wsyzstko ladnie pieknie, a za rok przed me w berlinie znowu wszystko bedzie tak samo...
ViteX 21 września 2013 16:33 #4 reply
@anonim: Problemy z zimną wodą są niewątpliwe. Zamiast sugerować sugestię, zachowajmy szerszą perspektywę.

Znakomita pływaczka Penny Palfrey tylko dlatego nie zaliczyła Siedmiu Cieśnin, że przemarzła w Kanale Północnym - bądź co bądź, 12 stopni to jeszcze mniej niż 18 w Zatoce Puckiej, bez pianki szczupłej osobie było jeszcze ciężej, dalsza walka byłaby zbyt ryzykowna.
@Vitex 21 września 2013 22:23 #5 reply
w dalszym ciągu zmieniasz temat :) Wprost może zapytam :)
Czy sądzisz że poziom na zawodach w Gdyni był niski?